A jednak…

W środę rozmawiałem o tym ze spowiednikiem. Dało się wyczuć, jakby zaczął kostnieć. Jak nigdy przy pożegnaniu walnął mnie w ramię, choć nigdy tak nie robił. Poczułem, jakby to zabrzmiało „nie wariuj i nie kombinuj!”

Jakkolwiek to zabrzmi mam coraz większą pewność w tym roku, że moja osoba jest postacią dramatyczną w tym życiu. Bez wątpienia większość nas – osób homoseksualnych takimi jest, ale wybaczcie, będę pisać o sobie 🙂

Nie da się wykluczyć, zapomnieć i wymazać doświadczenia Boga w swoim życiu.
Nie mogę również wykluczyć, wyprzeć, udawać, że ja nie potrzebuję człowieka w swoim życiu.
Jestem jak kot, chodzę swoimi drogami. Nie nadaję się do związków. Jednocześnie potrzebuję bliskości, przytulenia, zainteresowania. Wielu chłopaków, którzy to okazywali odtrącałem po jakimś czasie, ale być może były to błędy tak zwanej młodości. Czuję, że się starzeję. Niby to tylko 38 lat, czuję się na jeszcze mniej, ale przecież… ja chcę dla kogoś żyć.

Chcę być blisko Boga, chcę być blisko człowieka.
Jedni mówią – to możliwe, drudzy – w tych warunkach i „takich relacjach” musisz wybierać, nie da się uniknąć konsekwencji takiego wyboru.
Mam swoje doświadczenia, które mówią mi bardzo dużo.

Czy ja szukam chłopaka? Powiesz, że tak. Szczerze? Nie chce mi się nawet negować tego. Zwał jak zwał.
Gdy zamknę oczy, widzę po prostu wspólne wyjazdy, podróże, małe chwile, jakąś więź przy poszanowaniu wolności i niezależności każdej z osób. Mieć kompana, trzymać sztamę. Taka męska przyjaźń.
Jestem zmęczony. Od 10 lat mniej lub bardziej te tematy są wałkowane w moim życiu.
Tak jak obiecałem sobie, że nie przekroczę 30 roku życia nie mówiąc mamie o sobie, tak mam nadzieję, że nie przekroczę 40 lat będąc tak „rozwalonym” w zakresie poukładania życia prywatnego. Ale co to oznacza? Ile razy już myślałem, że je poukładałem, a w okamgnieniu leciało w dół jak WTC. Dzisiaj nic nie leci. Jest już „posprzątane”. Czy coś tu się wybuduje?

Co za dramat. Tak bardzo doświadczyć Boga, chcieć być Jemu wiernym, a jednocześnie słyszeć to poza sobą, jakoś w sobie, że idąc za tym, czego pragniesz, być może oddalisz się od Niego.

W trakcie marcowych rekolekcji ignacjańskich znalazłem taką książkę „Sens choroby, sens śmierci, sens życia”. Na jednej stronie znajduje się „List do psychoterapeuty”. Zrobiłem zdjęcie tej strony, choć nie do końca wydawało mi się, że to dotyczy mnie. A jednak…

„…proszę, usłysz to, czego ci nie mówię. Nie daj się zwieść moim wybiegom. Noszę tysiąc masek, które boję się zdjąć. A przecież żadna z nich nie jest moją twarzą. Zachować się „tak jakby” to sztuka, która stała się moją drugą naturą. Ale ty nie daj się oszukać – na miłość boską, nie pozwól mi wyprowadzić ciebie w pole.
Robię wrażenie, że jestem przystępny, jakby wszystko we mnie było słoneczne i wesołe, z zewnątrz i wewnątrz, jakbym był samym zaufaniem i spokojem, jakby był spokojną wodą, jakbym sam o wszystkim łatwo rozstrzygał i nikt mi nie był potrzebny. Nie wierz mi, proszę, nie wierz. Zewnętrznie mogę wydawać się pewnym siebie, ale to tylko maska. Pod spodem nie ma nic, co by ją przypominało. Pod spodem jestem ja, taki jaki jestem: zagubiony, przestraszony, samotny. Ale wszystko to ukrywam. Nie chciałbym, aby ktoś to zauważył. Kiedy tylko pomyślę o swojej słabości, ogarnia mnie strach, boję się zbliżyć do ludzi. Dlatego szukam masek, za którymi mógłbym się ukryć. Stąd ta błyskotliwa, gładka, chytra fasada, pozwalająca oszukiwać, osłaniająca przed przenikliwym wejrzeniem, które poznałoby się na mnie. Takie wejrzenie mogłoby mnie uratować. I wiem o tym. Ale musiałoby łączyć się z miłością, z pełną akceptacją. Tylko to dałoby mi pewność, której sam w sobie nie mogę wzbudzić, pewność, że coś jestem wart. Ale tego ci nie powiem. Nie podejmę tego ryzyka. Boję się tego. Boję się, że twoim spojrzeniem nie kieruje miłość i gotowość przyjęcia mnie.
Pytasz, kim jestem? Kimś z tych, kogo dobrze znasz, bo jestem każdym, kogo spotykasz, każdym mężczyzną i każdą kobietą na twojej drodze”. („Dziwne spotkanie” – fragment).

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s